Rondo Schroedera: Betonowa hipokryzja – skandaliczne uhonorowanie dziedzictwa nazistowskiego w polskim Goleniowie

W sercu Goleniowa, miasta ukształtowanego przez krew i łzy wygnanych z Kresów Wschodnich, gdzie polscy osadnicy budowali nowe życie na gruzach pruskiej przeszłości, wznosi się rondo noszące imię Ulricha Schroedera. Skrzyżowanie ulic Wojska Polskiego i Armii Krajowej – nazw ulic, które same w sobie są hołdem dla polskiego męstwa i niepodległości – stało się paradoksalnym pomnikiem niemieckiego kolaboranta z epoki, gdy beton służył nie budowie, lecz zagładzie. To nieporozumienie? Raczej profanacja pamięci, architektoniczna aberracja, która każe zapytać: kto w Goleniowie stracił zmysł historycznej proporcji, by w 2009 roku nadać temu betonowemu kręgowi imię człowieka, którego rodzina kładła cegłę do fundamentów nazistowskiego horroru?

577440346 122196309278320225 6764574357246692202 n kopia

Ulrich Schroeder, uhonorowany w 1999 roku tytułem Honorowego Obywatela Goleniowa, jawi się w lokalnych kronikach jako miły kolekcjoner pocztówek i map z przedwojennego Gollnow – ten gest pojednania polsko-niemieckiego, chwalebny w swej intencji, obraca się w groteskę, gdy przyjrzymy się korzeniom jego rodu. Ojciec Ulricha, Paul Schroeder, nie był bynajmniej niewinnym rzemieślnikiem. Jako właściciel Pommersche Cementwarenindustrie w Gollnow, prowadził fabrykę wyrobów cementowych, która w latach 30. i 40. XX wieku stała się trybikiem machiny wojennej III Rzeszy. Półfabrykaty betonowe z jego zakładu – te same, na których do dziś rdzewieją jego tabliczki znamionowe z napisem Gollnow, przytwierdzone do ruin – nie służyły budowie mostów czy szkół. Dostarczano je armii niemieckiej na bunkry strzelnicze, fortyfikacje i – co najbardziej palące – elementy infrastruktury obozów koncentracyjnych. Brzezinka, Monowice, Oświęcim: te nazwy, synonimy milionów zamordowanych, niosą w swych murach ślad Schrödera. Jak dokumentuje Robert Jan van Pelt, wybitny historyk architektury Auschwitz, pomorskie fabryki cementowe, w tym te z regionu Gollnow, były kluczowymi dostawcami prefabrykatów do krematoriów i komór gazowych w Birkenau. Van Pelt, analizując plany architektoniczne i logistykę nazistowskiej “fabryki śmierci”, podkreśla, jak takie przedsiębiorstwa – niby neutralne, lecz w istocie zbrodniczo współwinne – umożliwiały skalę ludobójstwa. “Architektura zła”, jak ją nazywa, nie powstawała w próżni; wymagała dostawców jak Schroeder, których beton mieszał się z prochami ofiar.

A Goleniów? To miasto, którego tożsamość wykuła trauma Akcji “Wisła” i wysiedleń z Kresów – polscy uchodźcy, z Wołynia czy Lwowa, przybyli tu w 1945 roku, by budować Polskę na zgliszczach. Ich dzieci i wnuki, kierowcy okrążający rondo Schroedera co dzień, nieświadomie oddają hołd rodzinie, która materialnie wspierała machinę eksterminującą ich rodaków i sąsiadów. Skandal nie tkwi w samym Ulrichu – jego powojenne gesty, jak darowanie zbiorów do Ośrodka Dokumentacji Dziejów Ziemi Goleniowskiej, mogły być szczerym aktem zadośćuczynienia. Ale uhonorowanie go rondem w osi ulic Wojska Polskiego i Armii Krajowej to intelektualna i moralna schizofrenia. To jak nazwać plac w Oświęcimiu imieniem dostawcy Zyklonu B – niby w imię “pojednania”, lecz w istocie w imię amnezji. Władze Goleniowa, wykazują tu historyczną ślepotę i głęboki brak szacunku dla własnej społeczności.
Mieszkańcy – potomkowie wygnańców, którzy stracili domy pod kopytami Wehrmachtu – zasługują na przestrzenie publiczne, które afirmują ich narrację, nie rehabilitują niemieckich beneficjentów okupacji. To nie ant Niemcyzm, lecz elementarna sprawiedliwość. W Goleniowie rondo Schrödera to profanacja – relikt zła, który władze pielęgnują z upiorną nonszalancją.

Czas na intelektualny i moralny rachunek sumienia. Goleniów, nie może być muzeum naiwnego pojednania, gdzie rondo staje się rondem hańby. Konieczna jest zmiany nazwy. Inaczej ten betonowy krąg pozostanie wiecznym oskarżeniem: dla miasta, które zapomniało, kim jest; dla mieszkańców, którzy krążą w kole historii bez wyjścia; i dla władz, których “pojednanie” śmierdzi cementem z Birkenau. Wstyd – czysty, niezmieszany, betonowy.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *