Alternatywa dla drogiego „wynajmowania” przewoźnika
Od lat mieszkańcy Goleniowa słyszą to samo: „komunikacja miejska jest droga, więc musimy korzystać z zewnętrznego operatora”. Tymczasem liczby i dostępne instrumenty wsparcia pokazują coś zupełnie odwrotnego – gminie naprawdę opłaca się prowadzić transport publiczny samodzielnie. I to nie w jakimś odległym „kiedyś”, tylko już dziś.
Kluczowa różnica: 25–30% narzutu prywatnego przewoźnika kontra własna organizacja.
Aktualnie gmina płaci zewnętrznemu operatorowi za trzyletni kontrakt blisko 14 milionów złotych. To oznacza, że w cenie mamy nie tylko paliwo, pensje kierowców i amortyzację autobusów, ale też marżę firmy – szacowaną przez branżę na 25–30%. W praktyce oznacza to, że co czwarta lub co trzecia złotówka, którą wydajemy z budżetu gminy, trafia do kieszeni prywatnego przedsiębiorcy, a nie na koła nowych autobusów dla mieszkańców.

Fot. archiwum własne. Częste awarie komunikacji miejskiej w Goleniowie
Realny koszt własnej komunikacji – dużo niższy niż się wydaje.
Goleniowskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej ma gotową bazę, zaplecze techniczne i serwis. Wystarczy:
wyleasingować 10 nowych, konwencjonalnych (nie elektrycznych – bo tańszych w zakupie i eksploatacji w obecnych realiach) autobusów miejskich klasy MAXI za ok. 1,3 mln zł netto każdy – razem ok. 13 mln zł., zatrudnić kierowców (rynek pracy w regionie pozwala na konkurencyjne wynagrodzenia).
Leasing na 7–8 lat z 10-procentowym wykupem daje ratę miesięczną na poziomie ok. 160–170 tys. zł za cały tabor, czyli rocznie ok. 2–2,1 mln zł.
Skąd reszta pieniędzy?
Z trzech sprawdzonych źródeł:
- Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych (FRPA) – utworzony w 2019 roku właśnie po to, by dopłacać gminom, które same organizują transport. Aktualna stawka to nawet 3 zł do wozokilometra na liniach deficytowych (w 2024 roku wiele gmin dostało 1,5–2,5 zł/km). Przy przebiegu rzędu 450–500 tys. km rocznie daje to 700–1,2 mln zł rocznej dotacji z budżetu państwa.
- Bilety – ale tylko od wąskiej grupy. Zwolnijmy całkowicie z opłat dzieci, młodzież i studentów do 26. roku życia, seniorów 65+ oraz rencistów. Zakładając realistycznie, że bilety będzie płaciło tylko ok. 35% podróżnych (głównie osoby w wieku produkcyjnym), wpływy i tak pokryją sporą część kosztów paliwa i części eksploatacyjnych.
- Reklama – 10 autobusów to 120–150 m² powierzchni zewnętrznej + wnętrza. W średnim mieście reklama na jednym pojeździe to 2–4 tys. zł miesięcznie. Przy konserwatywnym 2 tys. zł daje to dodatkowe 240 tys. zł rocznie.
Prosta matematyka:
Zamiast 4,6–4,7 mln zł rocznie na zewnętrznego operatora (14 mln zł / 3 lata), gmina wydaje:
- ok. 2,0–2,1 mln zł rata leasingowa + eksploatacja,
- minus 0,8–1,2 mln zł z FRPA,
- minus wpływy z biletów i reklam.
Realny koszt własny dla budżetu gminy spada do 1,8–2,2 mln zł rocznie – czyli o ponad połowę taniej niż dziś.
Realny koszt własny dla budżetu gminy spada do 1,8–2,2 mln zł rocznie – czyli o ponad połowę taniej niż dziś.
Co zyskują mieszkańcy?
- Nowe, wygodne, niskopodłogowe autobusy (żegnajcie wysłużone śmierdziuchy)
- pewność, że gmina nie będzie co 3 lata negocjować z prywatnym operatorem i bać się, że znowu podniesie ceny,
- bezpłatna komunikacja dla dzieci, młodzieży, seniorów i rencistów,
- większa częstotliwość kursów, bo gmina nie będzie już musiała „oszczędzać” na marży przewoźnika.
Goleniów naprawdę stać na własną komunikację miejską. PGK jest gotowy, pieniądze z FRPA czekają, a mieszkańcy zasługują na nowe autobusy i stabilność zamiast kolejnego „tymczasowego” kontraktu z zewnętrznym operatorem.
Czas przestać płacić 30-procentowy haracz prywatnej firmie. Czas uruchomić goleniowskie niebiesko-żółte autobusy z logo PGK. Będzie taniej, nowocześniej i po prostu nasze.
Czy uważasz, że Goleniów zasługuje na własną komunikację miejską? Zostaw komentarz — Twój głos ma znaczenie.
